RH – TOTALITY – 2015

Jest początek marca 2015 roku. Czas zmiany marki, z jaką współpracował będę w tym sezonie. Jak będzie mi szło albo jak bardzo RH pomoże mi w tym sezonie przedstawiłem i pokazałem w moich poprzednich artykułach. Ten jest ostatnim tego sezonu. Podsumowuje moje osiągnięcia, sukcesy i porażki. Chcę w nim zawrzeć kilka uwag i moich spostrzeżeń, które w kolejnym sezonie mnie a może i innym pomogą podjąć decyzję czy: łowić na RH? czy inwestować w RH? czy RH jest wart postawienia nad nim kciuka w górę? Czytaj dalej.

Marzec był miesiącem, w którym musiałem zmienić swoje upodobania i zestawy przynęt, jakie do tej pory stosowałem. To znaczy, że na sezon 2015 moją wiodącą marką stały się specyfiki starej marki Rod Hutchinson. Miałem już kiedyś doczynienia z tymi produktami, ale na wiele lat zniknęły one z naszego rynku. Zniknęły, choć i wtedy raczej kupowało się je po znajomości bardziej niż w pełnej gamie w sklepach. Ale kiedyś je miałem. Secret agent był w owych czasach legendą, którą chciał mieć w torbie każdy. Ja miałem okazję czuć go nawet kilka lat, kiedy zapaprał tapicerkę w bagażniku. Poza tym był też skuteczną przynętą (aromatem). Słynne maggi robiło robotę. Wtedy robiło.

To dzisiejsze niestety rozczarowało mnie kompletnie. Już początkiem sezonu stawiałem na niego w zimnych jeszcze wodach. Nic – zero – total bezruch u mnie na zestawach. Jego zamiennikiem, który zaczął pracować poprawnie stał się R-Agent. Wątrobowy przysmak, na który złowiłem kilka okazowych ryb. Wiosną i jesienią.

Do pary z R-Agentem dołożyłem Fruit Frenzy. Ja ten aromat nazywam mydlanym, bo tak go kojarzę. Przearomatyzowany, ale niesamowicie skuteczny. To on w sezonie 2015 powodował u mnie mocniejsze bicie serca, kiedy tylko i wyłącznie miałem brania na niego w pewnych okresach. Był niezastąpiony i gościł na każdej zasiadce. Jak nie na włosie to w przygotowanej zanęcie. I dodać wypada, że w większości kul na włosie stanowiło małe FF.

Dorzuciłem do kul także i drobne pellety RH. Krab oraz Halibut w mini rozmiarach pakowałem w batoniki a przed każdą zasiadką dodatkowo aromatyzowałem zalewą. Niewiele, ale zawsze. Taka kiełbaska pod włosem też jest ważna. Ogranicza moje nęcenie w dużym obszarze. Mogę powiedzieć z łapą na serduchu, że pellety RH, powinien mieć każdy przed zasiadką. Zresztą gdybym miał sezon powtarzać to, np. aromat kul Swan Mussel&Crab byłby w użyciu już od początku sezonu.

Kiedy latem musiałem zanęcać dość długo na starej żwirowni liczyłem, że produkty RH zadziałają szybciej. Nie stało się tak. Być może prze to, że woda ostatnimi czasy została mocno zdewastowana wędkarsko ( w rybach) i nikt od dawna nie nęcił czymś innym niż kuku. Zatem mieszanka kuku plus kule praktycznie w każdym aromacie. Całe i krojone, w zalewach i bez. Po prostu przegląd praktycznie wszystkich aromatów. Ponownie ryby najlepiej kusiło moje mydlane Fruit Frenzy.

Trwający sezon odkrywał coraz nowsze karty i pokazywał, jakość RH. Nie było źle, choć miałem lepsze sezony na półmetkach. Pomału klarowały się aromaty, które były dla mnie ważne. Powoli wiedziałem, co chcę zakładać a co omijać. Nie oznacza to, że zapachy, które nie dały mi żadnych ryb są złe. Zostały po prostu przeze mnie pominięte. Celowo. Nie lubię szukać czegoś innego, kiedy sprawdza mi się dany zapach. Kulka czy pellet.

W tym momencie powiem tak. Stawiałem na Fruit Frenzy, R-Agenta i Monster Crab. Ostatni wspomagał moje nęcenia. Do gry wchodzi jednak na jakiś czas także Mulberry Florentine. Aromat klasyka, ale ja do tej pory nie stawiałem na niego, choć wielu moich kolegów z teamu kosiło na niego równo.

Mulberry miało swoją parę w aromacie Mega Tutti Frutti. Jeden i drugi nieźle ściągał karpiska w nęcone miejsca. Tak musiało być, ale do tego skutecznie podnosiły aromaty dipy RH. Spraye oraz zwykłe. Polecam głównie te drugie. Dip spray jest ok., ale do aromatyzowania wcześniej wspomnianych siateczek PVA. Płynne jak najbardziej do dipownia kul klasycznie.

Coraz lepiej już widać, jakie aromaty stosuję najczęściej. Fruit Frenzy, R-Agent, Monster Crab, Mulberry Florentine i Mega Tutti Frutti. Przyszedł jednak czas krótszych dni i trzeba było troszkę zmian wprowadzić w tym, czym sypię i na co łowię. Wprowadza się do torby Red Salmon&Krill oraz Swan Mussel&Crab. Ten ostatni teraz wymieniony dał mi sporo radości z holi gdyż akurat ta kula posmakowała wielu karpiom w tym największemu z sezonu mianowicie golcowi 20,15kg.

Sami widzicie, że im bliżej końca coraz lepiej sprawdzały się przynęty RH. Może sam je coraz lepiej komponowałem. Może – ale zbliżamy się do końca. Najładniejszą rybę sezonu złowiłem całkiem niedawno. Piękna pełnołuska 17-ka skusiła się na R-Agenta. Tak … ten sam, który dał dobre otwarcie sezonu.

Patrząc na wszystkie ryby, artykuły i chwile lepsze i gorsze, jakie spędziłem nad wodą stawiam na „mydło”, wątrobę, kraba, kryla i owoce. Wszystkie aromaty już wymieniłem, więc nie będę powtarzał. One były moimi ulubionymi, po które sięgałem najczęściej. Mam nadzieję, że w sezonie 2016 także pozwolą łowić skutecznie dużo i duże J Jak będzie czas pokaże. Na razie jak to się mówi – urlop i dopiero styczniowe polowanie na kabany wyrwie mnie z chwilowego letargu.

Pozdrawiam KRON

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy