Przed jesienią

Kilka ostatnich dni wakacji i kończącego się lata postanowiłem przekuć w test moich specjałów. Zabrałem ze sobą wszystko tym bardziej, że leśne jeziorko, na którym niebawem zasiądę jest mało dostępne i całego sprzętu nie zabiorę ze sobą a jedynie smaki, które jesienią muszą mi dać ryby.

Złożone skrzydła jak u nietoperza ale to nie skrzydła to jest po prostu…?

Tak, więc w moje passerati ładuję każdy, nawet najdrobniejszy „okruch”, Imperiala i pomykam na zasiadkę. Mam, Elite i Crawfisha jest też Liver i Worm no i Banan a z nim Osmotic Spice i niezawodny Explosiv. Wszelkie pudry i dipy, zalewy i proszki. Chciałem typować smaki jesieni, więc pakuję wszystko na ciasno.

 … jedna z pierwszych czternastek. Te łuski w słońcu Ehhhh – pikne.

Kilka dni intensywnego łowienia, wywózek i rzutów oraz treściwego jak i ubogiego nęcenia pozwoliły wybrać te trzy. Te, w które trzeba wierzyć, – w które wierzę. Techniczny aspekt łowienia pomijam, bo nie ma sensu zagłębiać się w to czy włos ma być długi czy krótki. Standardowy zestaw to hak 4 na sztywnej plecionce PB Products. Te plecionki pomału zastępują mi ulubionego Sufixa, choć nadal go kupuję i mam, ale PB zawodzi najmniej – można rzec – nigdy.

Zawieszony w próżni próbuje upleść swój nocny dom. Udało mu się nawet gdy wiatr wiał mocno a blank ciął powietrze przy zacięciu.

Typuję trzy miejsca na 80, 110 i 150 metrów. W jedne rzucam tylko spomba w drugie wysyłam łódkę a w ostatnie pływam pontonem, bo zestaw stawiam metr od pnia drzewa. Pogoda dopisuje, jest ciepło wręcz upalnie i pływanie daje się we znaki. Pot z czoła kapie. Chciałem, więc mam – test trwa.

A zapomniałem że, poza łuskami te pomarańczowe ogony są najładniejsze.

Po kilku pierwszych średniej wielkości rybach z najbliższego miejsca widać, że słodkości pasują. Tam gdzie zestawy położone dalej na razie cisza. Tam smaki skorupiaków i robali.

Dzień pierwszy to zapisane wszystko, co złowione i na co. Większość na słodko mniej na śmierdziele, ale na nie brały większe sztuki. W kolejnych dniach „cukierków” zakładam mniej. A serwuję topowe smaki z mojego arsenału. Elite, Liver i Crawfish. Potem dochodzi Worm. To wspaniała czwórka, która skuteczna jest zawsze, ale wiosna i jesienią najbardziej. Tak, więc po 20mm na każdy włos i do wody.

Ważki nad wodą w tym okresie nie dość że, gościnne to pozują w bezruchu każdemu.

Rejestruję skrupulatnie wyniki. Już widzę pomału, na co brały większe, choć rzadko i jaki smak wysuwa się na prowadzenie. Wykorzystuję zalewy Amino i Powdery. Działają i skutecznie wabią.

I co tu dużo mówić. Trafiały się i ciężkie szesnastki. Takie i kilka innych ryb gościło na mojej macie. Obie ryby wybrałem z ogółu jako najcenniejsze na tej wyprawie.

Zaliczam kilka zerwań zestawu tam gdzie wystawione były najdalej. Kotłowanie pod drzewem daje jednak obraz tego, co na jesień założę. To będzie Worm, Crawfish oraz Liver. Te trzy a w rezerwie Elite. Teraz wiem, że nie muszę jechać nad wodę obładowany jak wielbłąd. Mam swoje typy i polecam je i Wam. IB to naprawdę samo dobro.

I zagadka rozwiązana. Każdy ma baner mam i ja. Mój jest od Przyjaciela – i dlatego ten banerek to cenny gadżet jakim dla mnie jest. Więc – reklama Crazy Carp leciiiiii – a co 🙂

Wolno mi – nic nie muszę bo chcę 🙂

Pozdrawiam KRON IB Team Poland

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy