Pogodzie na złość

Od dłuższego czasu właśnie obserwuję ten drugi czynnik. Można ustawić się na łowy i czekać pogody jednak to ciśnienie jest tym, które reguluje częstotliwość naszych brań. Jeżeli wydaje się nam, że kluczowy jest wiatr lub faza księżyca to jesteśmy w błędzie. Akurat te czynniki mają wpływ jedynie na ilość brań a sam wiatr ważny jest dla nas podczas zawodów, kiedy staramy się złowić jak najwięcej.  Samo ciśnienie to wyznacznik konkretnego żerowania ryb.Patrząc przez okno miałem mieszane uczucia widząc na przemian deszcz i „kawałki” słońca na niebie. Zerkałem także na barometr. Moja górna granica ciśnienia, której unikam podczas wypadów nad wodę była cały czas przekroczona. Zaplanowany wypad mógł odbyć się bez brań. Przyszedł jednak czas wyjazdu a ciśnienie ustabilizowało się na odpowiednim poziomie. Mieliśmy nadzieję i to dużą.Tym razem mając pogodę na względzie wraz ze Sławkiem postanowiliśmy łowić w tym samym czasie, ale na różnych wodach. Ja ponownie chciałem sprawdzić miejscówkę w Pstrążnej zaś Sławek wybrał jedną ze żwirowni Stowarzyszenia Wędkarskiego „Sandacz” w Brzeszczach. Pstrążną zna już prawie każdy, ale Sławka zbiornik to żwirownia 11ha z potencjałem i z roku na rok coraz bardziej bogata w okazowe ryby. Karpie i amury pod 20kg nie są tam już rzadkością i jak się okazało na tym wypadzie, woda okazała się dla Sławka szczęśliwa ponownie. Włodarze tej wody starają się dla nas i to widać.

Nasza zasiadka to tylko weekend. Dwa pełne dni w deszczu i przy zachmurzeniu. Mieliśmy ustalone, że łowimy tym razem osobno, ale każdy z nas zanęci łowisko tymi samymi specyfikami. Baza pierwsza to zalewy i kulki Squid Octopus oraz White Fish – Fish Point.  Druga to Pellet Multiblend plus granulat Halibuta o drobnej granulacji i do tego zalewy oraz kruszone kulki King Crab. Każdy z nas skomponował te same zanęty.Obaj łowiliśmy na podobnej odległości jednak na różnych głębokościach. Ja na bardzo płytkiej wodzie o dość mocnym nagrzaniu z głębokością do 1,20 m a Sławek na górce, która z 2m wypłycała się do podobnej głębokości jak moja miejscówka. Mieliśmy ustalony czas nęcenia oraz to, że przy każdym braniu bądź ruchach w łowisku jeden drugiemu poda informację. Zaczęliśmy więc łowić i na bieżąco porównywać wynik. Piątek do godzin popołudniowych nic się nie działo. Deszcz stał się delikatny, po czym ustał. To była pierwsza godzina, w braniach. Ok. godziny 18-tej mam odjazd na Pop-up Squid Octopus w rozmiarze 16mm. Karp o wadze 8kg daje nadzieję na więcej. Po godzinie 19-tej Sławek informuje o złowieniu karpia w granicach 9kg jednak na kulkę tonącą Squid Octopus.Idzie nieźle i po donęceniu łowisk prawie w tym samym czasie, bo przed godziną 21 mamy brania. Porównawczo ja łowię karpia na White Fish o wadze 9kg natomiast Sławek zalicza karpia na King Craba. Ponownie donęcamy i obaj czekamy na branie aż do wczesnego ranka.O godzinie 5 rano mój partner wyciąga karpia 11kg na Squid Octopus-a. Ja czekam na kolejne branie do siódmej rano. Tym razem mały amur, który skusił się na White Fish. Jestem zdumiony, bo większość amurów, które łowi się na „Wyspie” zasmakowało w ananasie, truskawce i kukurydzianym zestawie kul z Fish Pointa. Jako że nie nęciliśmy słodko tę rybę uznałem za przypadkową.  Cała sobota mija spokojnie. Około południa pojawia się ponownie deszcz. Do godzin wieczornych nie mamy brań.Czekamy zatem na kolejne odjazdy nadal systematycznie donęcając nasze łowiska. Pogoda zmienia się podobnie jak w piątek i deszcz ustępuje po południu. Ponownie zestawy z odrobiną zanęt w PVA FPT lądują do wody. Sytuacja jest analogiczna do piątku. Wieczorem następują ponownie brania. Ale ryby są większe. W godzinach miedzy 19 a 23.30 łowimy podobną ilość ryb. Po 3 sztuki. Mnie udaje się złowić karpia 14kg ponownie na Pop-up Squid Octopus natomiast Sławek łowi karpia w granicach 12kg na King Craba. Zwieńczeniem naszego weekendowego wypadu są naprawdę okazowe karpie. Otrzymuję informacje, że Sławek ustanawia rekord łowiska golcem o masie 18kg. Starania członków Stowarzyszenia „Sandacz” są wymierne dla wędkarzy.

Wypada pogratulować udanego holu i ustanowienia rekordu tej fantastycznej żwirowni. Mój finisz to także karp golec o masie 16, 80kg, który połakomił się na kulkę Halibuta 16mm.Tym samym nasze zmagania w niedzielę do południa zostały zakończone. Można z takiej statystyki wyciągnąć wnioski, ale po jednym takim układzie sądzę, że nie mogą być wyznacznikiem brań podczas każdej zasiadki. Niemniej ciśnienie i jego skoki odbijały się na braniach w prawie tym samym czasie. Ponownie jesteśmy zadowoleni ze skuteczności produktów Fish Point, jakie posiadamy w swoim arsenale w tym sezonie. Nasz kolejny wypad, wspólne łowienie chcemy całkowicie zmienić. Mamy zamiar nęcić naprawdę skromnie donęcając płynami z zastosowaniem woreczków PVA. A na zdjęciach cztery barometryczne okazy z opisanego weekendu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy