Można i tak

Na długi czerwcowy weekend nie planowaliśmy żadnej zasiadki, wiedząc, że wszędzie będzie raczej ciasno. Zupełnie niespodziewanie dostaliśmy zaproszenie z zaprzyjaźnionej agroturystyki na krótki pobyt połączony z prośbą o podjęcie próby złowienia karpiowej samiczki potrzebnej do rozrodu. Mieliśmy sporo wątpliwości, ale w końcu zapadła decyzja i w sobotę przed południem zameldowaliśmy się na łowisku. Żar lał się z nieba i wszędzie było pełno ludzi. Najlepszym rozwiązaniem, pozwalającym na złowienie ciekawej ryby w tak krótkim czasie wydawało się początkowo karpiowanie z namiotu postawionego niedaleko zatoki, w której często gromadzi się większość ryb. Kiedy zobaczyłem żeglujące po powierzchni wody karpiowe grzbiety i poczułem panującą temperaturę odechciało mi się namiotu, zatoki i powróciły wątpliwości o zasadności naszej wyprawy.
Gospodarz jak zwykle stwierdził, byśmy czuli się jak w rodzinnym domu. Początkowo mieliśmy zarezerwowany fajny apartament na piętrze, ale podczas rozmowy wyszło, że wolny jest również niewielki pokoik na parterze. Kiedy otworzyliśmy jego drzwi, wiedziałem od razu, że rozum musi wziąć górę, a moje plany dotyczące karpiowania z namiotu są już nieaktualne. W pokoju panowała idealna temperatura, a za rozsuwanymi , szklanymi drzwiami widać było niewielki zadaszony tarasik i kilka metrów dalej brzeg wody. Nie był to staw, gdzie pływa większość dużych ryb, ale wtedy nie miało to większego znaczenia. Okazało się, że tu można łowić leżąc w cieniu na łóżeczku, a wieczorem śledzić jeszcze mecz Ligi Mistrzów. Wyobrażam sobie, jak musiałby gul chodzić „prawdziwym karpiarzom z dzikich wód” na takie warunki. Mając swoje lata, stać mnie jednak na to, by mieć to głęboko gdzieś.

Ryby do późna w nocy wędrowały po powierzchni i oczywiście nie brały. Wbrew wszelkim prognozom coś w pogodzie zaczęło się jednak zmieniać. Do rana wyholowaliśmy dwie piąteczki, a potem było jeszcze lepiej. Na naszej macie wylądowało kilka maluchów, potem waga wskazała 7,3kg a na koniec na nasze kulasy połakomiła się upragniona samiczka, której waga nieznacznie przekroczyła 10kg. Takiej ryby w tym stawie absolutnie się nie spodziewałem.

No i co tu więcej pisać – można i tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Grudzień 2017
P W Ś C P S N
« Lis    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Partnerzy