Majówka, jak co rok

Kolejna majówka, kolejny długi weekend, który spędziłem z kolegą na 3K. Było po prostu super. Znajomi i przyjaciele na szteli, niekończące się odwiedziny i ta fantastyczna atmosfera, która tam zawsze jest cool. Ryby, które chimerycznie, ale jednak współpracowały także dopisały. Pogoda z ekstremalnej po słoneczne dni. Każdy dzień pobytu na 3K napawał nas optymistycznie i mimo opadów, jakie nas nawiedzały to żaden z kolejnych dni nie był nudny. Z Andrzejem zaplanowaliśmy pobyt od wtorku aż do niedzieli. Wytrzymaliśmy do końca, tym bardziej że bliżej końca ryby stawały się coraz bardziej aktywne.

Rok wcześniej wiodącym smakiem w kulkach okazał się squid. W tym roku także postawiliśmy na ten aromat, ale nie zapominaliśmy o innych przysmakach. Skuteczny okazał się także halibut.

Pierwszego brania karpia doczekaliśmy się w drugim dniu wieczorem natomiast pierwszej nocy niestety tylko dwa liny. Mimo tego, że były okazałe nie na nie czekaliśmy. Miejscówki typowe na wiosnę, choć ta w tym roku namieszała równo. Wytypowane górki nazywane bankówkami okazały się słabe. Nasze zestawy z dnia na dzień stawialiśmy coraz głębiej, aby w końcowej fazie pobytu łowić równo prawie z 5 metrów. Gdybyśmy tak łowili od początku było by o wiele lepiej. Mimo to wynik był zbliżony do zeszłorocznego wypadu. W sumie 10 karpi, mały amur plus dwa liny. Ryby od 8kg do 13kg.

Nie obyło się bez strat po braniach. Andrzej łowił na upadzie wyraźnie kładąc żyłkę na podwodnej górce, która dwa razy została przetarta na zaczepie. Z tego miejsca miał brania z głębokiej wody i też stracił dwie albo trzy ryby. Ja łowiłem na skraju trzcin na głębokości do kilku metrów oraz oddalonego dołka. Zaliczamy obaj kilka brań, po których ryby kierowały się w zawady i wygrywały walkę z nami. Naprawdę mocne sztuki, które walczą tam ostro.

Pierwsza ryba karp w okolicach 13kg zawisł u mnie. Potem naprzemiennie łowiliśmy z własnych pozycji. Najlepszy okazał się przedostatni dzień pobytu. Wtedy w ciągu 2 godzin zaliczamy 4 ryby. Ostatniej nocy trzy brania. Jedna ryba na macie.

Po raz kolejny 3K okazało się dobrym wyborem na wyjazd. Gdyby u nas były tak zadbane i dobrze zagospodarowane zbiorniki było by pięknie ale i tak zapewne śląscy tzw. pozdrawiacze serdeczni  pozostawiliby w nich tylko wodę a i tego nie można być pewnym.  Oby na 3K nigdy nie zawitali. Za rok a może i tej jesieni jeszcze raz tam się stawimy. Bogatsi o kilka nowych doświadczeń postaramy się łowić skuteczniej.

Pozdrowienia dla wszystkich, z którymi mieliśmy okazję biesiadować. Dla Wieśka i Staszka z KKK, Szymka, Tomka i Pawła z SG CT, Bartka, Rafała i innych a także oczywiście dla Tomka Lisika z klubu P.E.T.A który wspólnie z nami spędził towarzyską nockę. Dyskusje nie miały końca. Będzie jeszcze okazja spotkać się ponownie i połowić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy