Maj? To na pewno wiosna?

Słoneczny maj? Nie wydaje mi się, aby to była już wiosna. Zimno, wietrznie i do tego notoryczny deszcz skutecznie zniechęcał do wyjazdu. Niemniej gdzieś w końcu chcę połowić. Tylko gdzie? Miałem dwa typy wód gdzie można w spokoju zarzucić zestawy. Niestety – majówki tam miały brzmienie „prestiżowych” zawodów, więc trzeba było szukać innego rozwiązania. Na krakowskich przyjaciół mogę liczyć zawsze. Skorzystałem z zaproszenia Bartka i tak po jednodniowym – pogodowym poślizgu ląduję na kameralnej żwirce.

Woda pięknie zaczyna się zielenić, ale dotarcie nad nią to już nie tak hop siup. Deszcz, jaki padał od kilku dni spowodował rozmycie dróg a jazda w koleinach mogła odbyć się bez trzymania rąk na kierownicy. Głębokość kolein prowadziła ścieżką prosto pod stanowiska. W trybie off road to sama przyjemność 🙂 toczyć się po gliniastym trakcie. Ale udało się dotrzeć i mnie.  

Droga przez mękę … droga królewska – to oczywiście przenośnia ale za drogą…

… kolejne cierpienia. Rozbijanie w błocie. Zapewne każdy to lubi. Odpowiednie obuwie – nazywam je gumowce. Jak nigdy pomogły w deptaniu po błotnistej mazi i …

… i jazdach pod stojak. Słońca jak na lekarstwo za to wody z nieba jakby ktoś kran odkręcił ale skoro już tyle za mną to czekam, co przyniesie kilka dni z pogodą wiosenno zimową albo odwrotnie?

Słabo ją tutaj widać, ale ten mały punkcik nie chciał latać wysoko. Czekałem, aby jaskółki podniosły się wyżej, ale patrząc w telefon z aplikacją pogodową to tylko ciśnienie wzrastało. Gwałtownie bo nawet do 1020hPa. A do tego … przecież mówię – deszcze 🙂

Przebył ci on długą drogę na szczyt wieży, w której ukryto dobroci różnych rozmiarów. Niestety „zębacz” ów nie potrafił otworzyć pakunku a tym samy zdiagnozować, jaki smak, rozmiar i kolor schowany mam w tym jakże przepięknym wiadereczku. Z balastem i domkiem na plecach pomknął jak strzała 🙂 w innym kierunku…

… do płynnej postaci specyfiku, w jakiej zatopiono ekstra kule hakowe. Tak, więc lizał i lizał do woli. Hmm tutaj mam pytanie. Czy jest Marku instrukcja wyciągania kulki z tego słoiczka jednym palcem? 🙂

Przy okazji podziwiania wyścigu ślimaka sam podjąłem próbę dotarcia pod stojak, kiedy pojawiło się pierwsze branie. Hol jak hol … po kołku, po wypłyceniu aż do podbieraka. Nie mam konkretnego przepisu na udany hol. Był, więc teraz myślę – nazwałem tego bączka … chudy byk. Jaki by nie był ja go już w macie widzę

Taki to kolega zasmakował w Adderowych … marzeniach 🙂 Złe to tak de facto one nie są, bo skutecznie zwiększają ilość i jakość łowionych ryb. Z zasiadki na zasiadkę pod stojakiem mam pewniaki 🙂 O takie …

… no tak – skoro coś mi tu nie pykło zmuszony jestem wszem i wobec zakomunikować, że to Bad Dream oraz Squidos – moje topowe aromaty. Nie mam wątpliwości, że jeszcze nie raz dadzą rybkę. Może by tak tylko to wozić ze sobą? Raczej nie, bo mam jeszcze kilka innych ciekawostek ale… jakiś pewniak być musi, więc jest… bo jakby nie patrzeć to?

Squidos też jest przedni 🙂

Tak, więc miałem możliwość dołowić większego koleżkę. Był z nim mały problem, kiedy wiercił się koło kołków, ale cierpliwie poczekałem aż mu się znudzi. Jest i on – długa torpeda w kolorach delikatnej czerwieni Addera. To tyle z tej kratkowanej pogodą majówki. Było nieźle 🙂

Pozdrawiam KRON.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Październik 2017
P W Ś C P S N
« Wrz    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Partnerzy