III Puchar Krakowskiego Klubu Karpiowego

To były moje najbardziej udane zawody. Nie ze względu na zajęte miejsce, ale na atmosferę i udział w nich mojego przyjaciela Artura. Losowanie okazało się dla nas udane i pozwoliło już uzyskać minimum dobrego wyniku jeszcze przed rozpoczęciem imprezy. Jak to mówią specjaliści – ważne, aby dobrze polosować – udało nam się.  Ale od początku. Taktyka na zawodach z mojej strony jest prosta. Ja nęcę jedno miejsce a partner drugie. Nigdy nie miałem predyspozycji, aby narzucać styl nęcenia oraz czym nęcimy. Zarówno ja jak i Artur nęciliśmy według własnego uznania. Obaj mamy sporą praktykę w zawodach karpiowych i obaj wiemy jak podejść do tematu. Chcieliśmy zacząć precyzyjnie, ale jak się okazało nie zabraliśmy „pomocy naukowych”, czyli echosondy. Zatem początki na wodzie były lekko mówiąc na ślepo, choć nie do końca. Znałem miejsce, które wylosowaliśmy, więc prawie bezbłędnie udało mi się ustawić marker na górce, która nas interesowała. To miało być miejsce Artura i trafność typowania była prawie, 100% bo korekta nastąpiła po użyczeniu nam echosondy przez kolegów a na nich zawsze można liczyć.

Poprawiona miejscówka, zanęcone stanowisko i zestawy wędrują do wody. I nic mnie tak nie cieszy, w sumie nie cieszyło podczas tej imprezy jak brania spod markera Artura. Trafił z tego miejsca większość ryb, która liczona była na nasz wspólny sukces. Nie oznacza to, że ja nie złowiłem nic. Niestety złowiłem również. Jednak miejsce Artura było bankowe od początku do końca. Mieliśmy na macie karpia ponad 16kg, amura o wadze ponad 13kg i tołpygę także powyżej 16kg. Trzy ogromne ryby, które w efekcie końcowym pozwoliły uzyskać nam trzecie miejsce.

Do tej lokaty zbliżaliśmy się sukcesywnie od pierwszego dnia zawodów. Początkowo mieliśmy największą rybę imprezy i utrzymywaliśmy piąte miejsce. Kolejne brania i łowione ryby przesuwały nas wyżej. Najpierw na czwarte miejsce żeby w końcówce obronić trzeci plac. Udało się osiągnąć sukces. Wspólny sukces. Artur okazał się profesjonalistą w każdym calu. Myślę, że i moje umiejętności w typowaniu łowiska również były użyteczne. Może los okaże się dla nas łaskawy w kolejnym wspólnym starcie za rok. Chcemy na 3K pojechać ponownie, bo nie możemy sobie odmówić ponownego spotkania z kolegami i przyjaciółmi. No i oczywiście z Marcinem – dzielnym sędzią, który od początku do końca nie dał się startującym drużynom pokonać. Oby za rok nie było gorzej a tylko lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy