Formuła Big Fish

Zawody, zawodziki i imprezki. Wśród tych wszystkich imprez dla karpiarzy coraz częściej pojawia się formuła zawodów zwana – Big Fish. Po co ona, komu, dlaczego coraz częściej jest wprowadzana i jaki ma cel? O tym w tym tekście.
Big Fish – najczęściej to zaliczane trzy największe ryby danej drużyny albo zwycięstwo ekipy z największą rybą imprezy. Tak to organizatorzy promują. Tylko, po co? Czy tak jak było do teraz gdzie liczymy ilość i wspólną wagę złowionych ryb było źle? Nie – to rozwiązanie w większości imprez i według mnie najmniej krzywdzące drużyny biorące udział w zawodach.
Weźmy na przykład taką statystykę połowów kilku drużyn. Pierwsza łowi 20 ryb po 10kg, co daje 200kg łącznie. Druga 20 ryb po 9kg, co punktuje wagą 180kg. Trzecia 20 ryb po 8kg z wynikiem 160kg. Nie jest źle, mamy 1, 2 i 3 miejsce. Wynik prosty i czytelny. Kiedy jednak przyjmiemy zasadę Big Fish to te trzy drużyny będą pokrzywdzone, bo inna ekipa łącznie w czasie trwania zawodów złowi na przykład 5 ryb a w tym 12, 15 i 17kg. W prosty sposób wygrywa zaś pierwsze trzy są smutne, niepocieszone nie mówiąc, że złe czy wk….

Ktoś powie, że każda ekipa startująca taką formę imprezy zaakceptowała i przyjęła do wiadomości, że rozstrzygnięcie może być zaskakujące. Tak zgadza się tylko czy to jest fair dla drużyn, które punktowały całe zawody i zrobiły dużo większy wynik? Według mnie nie jest.
Formułę Big Fish powinno stosować się do danego rybostanu pływającego w wodzie. Jeśli populacja średnia ryb to 10kg i jest ich w wodzie tak +- 200 sztuk a tylko 3 karpie po 20kg to nie ma najmniejszego sensu wprowadzanie zasady BF. Jeśli ta populacja ryb jest w miarę zrównoważona do wagi w przedziale 15 – 20kg to taka zasada ma sens.
Ma sens także na banerach reklamowych zaznaczenie tego mocnym drukiem. Organizator ma pewność, że walka w takiej formule i na takiej wodzie będzie z wyrównaniem szans dla każdej drużyny.
Zauważyłem też, że formuła BF jest stosowana coraz częściej na wyrost. Nazwa imprezy i taka forma nie przynosi chwały wodzie gdzie pływają same szkuty i jedna 20-ka. Nie pomaga także tym, którzy łowiąc dzień i noc robią dobry wynik i nie ma sensu, kiedy w wodzie pływają same Big Fishe. Ale takiej wody chyba jeszcze nie ma.

Tradycyjne rozwiązania są najbardziej wiarygodne i uczciwe. Jest 1, 2 i 3 miejsce oraz łowca największej ryby. A tak przy okazji – za złowienie największej ryby zawodów jej łowca powinien dostać tyle nagród żeby ich nie dał rady podnieść albo bon sklepowy, który będzie realizował bardzo długo. Jakiś śmieszny kwit rabatowy na zakupy to śmiech na sali a takich pełno od organizatorów. Także ci z 1, 2 i 3 placu też powinni pamiętać swoje wygrane i mieć problem z ich zapakowaniem.
Dlaczego o tym wspominam? Bo dziś opłaty startowe niejednokrotnie przekraczają kwotę 1000zł a przy takim wpisowym bukiet kwiatów i dyplom dla zwycięzców to taki mały policzek. Policzek, bo niejednokrotnie organizatorowi odpada koszt wynajęcia wody, bo zawody są na jego wodzie a do tego słaby wkład w pozyskanie sponsorów.

Jest jeszcze jedna kwestia złej formuły Big Fish. To drużyny, które łowią na danej wodzie i nie raz startują mnogo w zawodach organizowanych właśnie na niej. Mają już na starcie przewagę nad innymi, bo w losowaniu mogą trafić swoją własną nęconą miejscówkę albo koledzy i nie muszą szukać tajnych miejsc żerowania. Z góry wiedzą gdzie i jak łowić, aby wyłuskać rybę. I tę dużą rybę również. Ten aspekt bardzo krzywdzący ale jest i ma wpływ na wynik innych, którzy starają się walczyć i wygrać.
Możemy schować do kieszeni to że tak na serio to startujemy dla zabawy, towarzystwa czy odpoczynku. Tak to na przykład ja spędzam czas na zasiadkach. Kiedy płacę grubą kasę, przygotowuję się tygodniami i staram się dopiąć wszystko na ostatni guzik to rodzi się we mnie nuta rywalizacji i konkurowania z innymi. Tak jest i to są fakty.
Reasumując – formuła Big Fish to formuła na wyrost, według mnie zbędna i mało owocna zarówno dla organizatora jak i zawodników. Mówi się, że starych drzew się nie przesadza. Może, zatem warto trzymać się starych reguł i nie psuć górnolotnym hasłem tego, co przez lata funkcjonuje jak dobrze naoliwiony zegar? Ja uważam, że tak powinno być – bez pompy, bo najczęściej nie daje ona zamierzonego efektu.
Pozdrówka KRON.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy