Chciałem, więc mam … tak jak kiedyś – cz 2

Mój urlop dobiegał końca, więc na nęconym łowisku powstała spora luka w dokarmianiu. Trzeba to było nadrobić i jak najszybciej wrócić i dopełnić „dzieła”. Przepakowuję, zatem graty wyjazdowe i śmigam na żwirkę. Docieram bardzo późno, ale mimo wszystko zanęcam a zestawy lądują w wodzie. Nie mam sąsiadów i to mnie cieszy. Mogę w spokoju oczekiwać niespodzianki, którą rankiem znalazłem, – ale o tym później.



Dzidy w wieczornym cieniu czekają na gięcie. Jest nadzieja. Prawie całą noc nie zmrużyłem oka i nasłuchiwałem chlapnięć i pluśnięć. O dziwo były, więc nadzieja rosła z każdą minutą wschodu słońca.

Na razie jeszcze szaro, ale niebawem słoneczko zacznie oświetlać wodę i ukaże się cudowny widok. To te chwile ciągną nas na zasiadki nawet te w samotności. Ta chwila dla mnie jest zawsze tą najpiękniejszą nad wodą. O poranku.

Chwila piękna i nostalgiczna. Człowiek zamyśla się nad wieloma rzeczami, ale pragnie tej jedynej. Nazywa się ona piiiiiiiiii

Niestety ta upragniona nie nadchodzi tego ranka. Nadchodzi za to zawód, że ktoś tu jednak pod moją nieobecność był. Z tego całego syfu, jaki widzę wnioskuję, że to jednak nie profesjonaliści zostawili ten bajzel, który mnie przyszło posprzątać. Rozruszałem jednak swoje stare kości i mogłem już wrócić do marzeń o moich rybach.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/6-1.JPG?i=1468364371
Widok tej wody zawsze uspokaja mimo ze tafla delikatnie pomarszczona. Ale ten kolor – jest jedyny w swoim rodzaju i zbliża się do barw chorwackich jezior. Ta woda niestety jest polska i nadal pozostawało mi czekanie na emocje.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/7-1.JPG?i=10023342
Powrót na wodę i już od razu widzę, że po upałach, jakie nawiedziły nasz kraj w ostatnim czasie i tutaj widać ich skutki. Woda opadła i wyraźnie widać ogromny konar, jaki schowany był pod wodą. Teraz wiem dokładnie gdzie mogę przegrać walkę a ewentualnym przeciwnikiem. I to każdym z każdą wagą.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/8-1.JPG?i=1305284863
Kto nie sieje ten nie łowi. Fajt, zatem do pontonu i sypiemy futrem wokół markera. Ciach i chluuup
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/9-1.JPG?i=1065909339
Jest chlup to i plum. Smakołyki opadają na dno. Myślę sobie, że coś je wyje, … że na pewno wyjada. To ta nadzieja. Ona zawsze pozwala przetrwać na samotnej zasiadce.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/10-1.JPG?i=936811226
Jak to mamy w zwyczaju nasze kije, całe zestawy swingerów i sygnalizatorów muszą stanowić jedną całość. Też postanawiam precyzyjnie wszystko poustawiać. No to wyginam śmiało ciało w lewo i prawo. Obchodzę, dokręcam naciągam i zauważam….
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/11-1.JPG?i=161950996
Ta artystka już tu jest i gałami świdruje na mnie od dołu do góry 🙂 Myślałem, że mnie zapomniała, ale jej ciekawość jest chyba silniejsza od wszystkiego, co planuję z wody wytargać. Kończę, zatem ustawianie i rozpoczynam wypatrywanie chlapnięć na wodzie.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/12-1.JPG?i=1937371416
Niestety tak do wieczora. A nocą już tylko nasłuchuję. Jakieś odgłosy dochodzą i nawet swinger dał znak lekkim pik. To była zrywka, ale po czasie swinger zgasł a ja czekałem kolejnego świtu. Dlaczego czekałem – chyba widać i zbytnio tego okraszać nie muszę. To te chwile … te, na które czekam w drugiej kolejności.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/13-1.JPG?i=695871050
Poranek ciepły, ale dość wilgotny. Krople rosy kumulują się na namiocie, ale cóż. Czekamy nadal i nadal mamy nadzieję ze wrócimy na tarczy do domu.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/14-1.JPG?i=1844179715
Ale dość leżenia i podziwiania się snującej porannej mgły. Czas narobić futru i poczekać aż przestygnie. Do dzieła.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/15-1.JPG?i=1957026820
A co … Ustawiłem aparat pod sweet fotkę. No to Dziubek i w dobrym nastroju wiosłuję pod marker. Jest nieźle. Echo pokazuje ryby, więc one tam cały czas są. Cieszy mnie to niezmiernie. Ale teraz zestawy bliżej kołka pójdą. Ryzyk fizyk.
http://www.kron-01.pl/wp-content/gallery/rozne/16-1.JPG?i=1098744286
Celownik ustawiony. Czekam, czekam … czekam. Mija może godzina od upalnej wywózki i słyszę to, co każdy chce słyszeć. Pik, pi … piiiiiiiiiiiiiiiiiiii I jak to dalej było nie napiszę. Wiele razy swoje emocje opisywałem. Powiem tylko jedno. Bałem się początkowej fazy holu, bo ryba pociągnęła mocno w zaczep i siedziała w nim jakąś chwilę. Dałem luz i sama odjechała w drugą stronę. Przegrała. Ja spełniłem marzenie ze żwirki. Ale tym razem nie cuduję z aparatem. Mam worek i kupę czasu na sesję. Pomógł mi przyjaciel, po którego zadzwoniłem. Miał niedaleko więc za kilkanaście może troszkę więcej minut w aparacie miałem swoje wyczekane 15,10kg szczęścia.

Tak to ten szupi. To on i jakże zacnej wagi. Zżarł mi kulkę, moją ulubioną w tym sezonie Fruit Frenzy 🙂 Taką malusią z małym popkiem neutralnym. W tym sezonie tam już nie wrócę, ale spełniłem swoje marzenie o łowieniu w żwirce ponownie. Chciałem, więc mam – za dwa sezony może zgrubnie, utyje na boki i da się znowu złowić. I mam nadzieję, że przeczytają o tej rybie tylko ci, którzy wiedzą, co to C&R i nie wejdą mi w drogę z żadnym mikserem i octem. To nie szupi na kotlety.

2 Responses to Chciałem, więc mam … tak jak kiedyś – cz 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy