Ciekawostki z deszczowej zasiadki

Jurek jak zwykle niezawodny. Właśnie otrzymałem od niego świeżynkę, relację z kilkudniowej zasiadki. Jak można poniżej przeczytać a i zobaczyć było całkiem nieźle. Pogoda może spłatała figla za to ryby dopisały fantastycznie. Zapraszam do lektury i do galerii Jurka.

        Jurek pisze tak:   Kiedy dotarliśmy na łowisko, prognoza pogody nie napawała optymizmem. Czekało nas kilkadziesiąt deszczowych niezbyt ciepłych godzin. Nic nie było w stanie zmienić jednak  naszego nastawienia – będziemy walczyć  mimo wszelkich przeciwności.  Stosunkowo szybko wodowaliśmy  ponton i przystąpiliśmy do sondowania. I tu pierwsza miła niespodzianka – temperatura wody 11,5stopnia. Jest dobrze. 

Jako pierwsze do wody trafiają dwa moje zestawy –  na włosach paproszki,  pasta na ciężarkach i po garści zanęty w pobliżu przynęty.   Po kilku minutach, kiedy  wypływam z trzecim zestawem na jednej z wędek odjazd i dorodny jesiotr ląduje na macie.  Kiedy znów wracam na wodę kolejne branie.  Sytuacja się powtarza i dopiero po kilku takich akcjach udaje nam się ulokować wszystkie zestawy w wodzie. Już wiemy, że będzie się działo!   Na rozkładzie mamy dwa jesiotry i kilka ładnych pełnołuskich. Podejmujemy decyzję, że w nocy nie wywozimy. Kolejne kije czekają zatem do rana na wywiezienie.  Zasypiamy szybko i mocno.

.         Ryby biorą systematycznie. Większość pełnołuskich w przedziale 8-10kg. Wszystkie podobne do siebie.  Ale są i rodzynki.  Trafiają mi się dwa osobniki, które łatwo  odróżnić od innych – jeden z zabliźnionymi placami bez łusek, drugi  tak wyjątkowo brzydki, że zastanawiam się nad wysłaniem jego foty na jakąś wystawę.

 

       Właśnie odwiedził nas znajomy. Mam kolejne branie. Od razu wiem, że to będzie hol inny od pozostałych. Ryba zachowuje się przedziwnie. Z dużą łatwością odpływa  w głąb łowiska, a ja nic nie mogę na to poradzić. Na szczęście nie pozamiatała  zestawów i kieruje się w zatokę. Przechodzę na lewo i staram się kontrolować hol. Szczytówka wędki  dziwnie drga.  Partner zaczyna mnie dopingować  do mocniejszego holu. Nie słucham i nadal bardzo delikatnie walczę ze zdobyczą.   Zastanawiamy się co może być na drugim końcu kija. Znajomy stawia na dużego jesiotra. Ja wiem tylko, że czegoś takiego jeszcze nie holowałem. Mijają długie minuty a ryba wydaje się nie słabnąć.  Jest jednak trochę bliżej brzegu.  Znów słyszę ponaglenia i sugestie o bardziej siłowym holu. Wypowiadam jakieś brzydkie słowa i robię swoje. Mam pomału dość i przychodzą  myśli o możliwości utraty ryby.  Jest kilka metrów od podbieraka, ale o podciągnięciu do powierzchni nie ma mowy.  Woda przed nami zaczyna się dosłownie gotować. Partner już wie co holujemy, a po chwili się to potwierdza. Z wody wychyla się ogromny, pomarańczowy  ogon karpia z widocznym wbitym w niego hakiem. Jeszcze kilka minut walki  i ryba trafia do podbieraka.  Bezzadziorowa  8-ka  wypina się natychmiast. Nie bardzo wiem jak to możliwe, że nie stało się dużo wcześniej. Jeden silniejszy ruch wędką i straciłbym tą piękną rybę.  Długo nie zapomnę tego holu.

Kilka fotek z zasiadki w galerii – KLIKAJ NATYCHMIAST

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy