Początek sezonu

Mój stary, słynny Horniok, woda w gminie Krzyżanowice w roku 2010 został, jak pozostałe żwirownie, porządnie zalany. Stan wysokiej wody utrzymuje się do dziś. Drogi nadal są zalane, a dotarcie w wybrane miejsce możliwe jest tylko pontonem. Postanowiłem tam właśnie zapolować na karpie. Liczyłem, że tak samo jak po roku 1997, będę miał brania karpi i amurów. Tak bywa, kiedy żywioł zmienia charakterystykę wody i „wciska” w nie ryby, które przez sezon lub dwa stanowią wyzwanie dla karpiarzy. W piątek, w godzinach południowych dotarłem na miejsce. Woda cicha i spokojna i kompletny brak ludzi nad brzegiem. Przeprawiłem się na swoje stare miejsce. Wyraźnie zauważyłem, że miejsce to całkiem niedawno zostało zwolnione przez innych wędkarzy. Pozostawione śmieci oraz porozsypywana kukurydza oraz zanęty świadczyły, że jeszcze niedawno siedziała tu jakaś ekipa. Z uwagą rozglądałem się za ruchami w wodzie po drugiej stronie, na przeciwległym brzegu. W spokoju widać było ruchy ryb. Pod zalanym krzakiem na podwodnej górce pokazywały grzbiety, również amurów. Nie byłem w stanie w tym momencie dokładnie stwierdzić jak duże, ale kilka sztuk właśnie tam buszowało.  Przygotowałem odpowiednią zanętę. Pod wspomniany krzew wywiozłem około 10kg kukurydzy zalanej niewielką dawką boostera o smaku ananasa, kilogram kulek kukurydzianych serii Rapid Baits oraz około kilograma granulatu Multiblend. Drugie miejsce zostało zanęcone mniejszą ilością kukurydzy, lecz większą ilością granulatu oraz kul kukurydzianych i  krewetkowych.

Do pierwszego miejsca miałem dystans około 120 metrów i w tym przypadku dla celnego i punktowego położenia zestawu używałem modelu zdalnie sterowanego. Wybrałem łódkę, gdyż jest cicha, a ewentualnie spłoszone ryby wracają dość szybko w miejsce żerowania. Drugie miejsce na odległość precyzyjnego rzutu było oddalone tylko o około 80metrów. Materiały PVA uformowane w niewielkie kulki wędrowały właśnie tam. Na pierwszy zestaw założyłem kulkę pop up o smaku kukurydzy, na drugim zdecydowałem się na połączenie dwóch zapachów truskawki i double shrimp. Byłem bardzo ciekawy jak skuteczne okażą się te przynęty. Pierwsza noc w zasadzie był spokojna poza jednym dość leniwym braniem. Samo branie z opadu szybko postawiło mnie na nogi. W oświetleniu latarki obserwowałem minimalne ruchy swingera. Przy kolejnym opadzie przyciąłem wreszcie rybę. Kilka pompowań i luz. Luz, który szybko wybrałem i przekonałem się, że na haku nadal jest ryba. Niestety spadła z haka. Miałem niesmak gdyż po drugiej stronie czułem amura. Do rana słyszałem już tylko spławy ryb w zanęconych miejscach oraz kilka „pip”, kiedy ryby wyraźnie chodziły po żyłkach. Dopiero wcześnie rano sygnalizator konkretnie się odezwał. Kolejny opad swingera, lecz tym razem idealnie wbiłem się w branie. Mocna jazda i spod krzaku odbija masywna ryba. Hol ostry, ale właściwie wyregulowany hamulec dawały mi pełną kontrolę nad przeciwnikiem. Dociągniętą rybą pod brzeg okazał się amur.

Dwa odbicia znad podbierak i ryba ląduje na macie. Szybkie ważenie i podliczam. 14 kilogramowa torpeda. I w tym momencie zaczyna się problem. Statyw z aparatem naszykowany, ale znając słabość amura po holu decyduję się tylko na trzy ujęcia, choć to i tak w moim odczuciu za dużo i za długo. Tak, więc ryba do wody z maty i upewnieniem się, że wraca do wody w pełnej kondycji. Ta pierwsza ryba dała mi nadzieję, że zanim wrócę do domu, coś jeszcze zważę. Ponownie donęcam miejsce, z którego wziął amur i ponownie ta sama ilość i smaki. To miejsce zawsze dawało nadzieję na ryby. Czas mijał i nie miałem już brań aż do popołudnia. Z drugiego miejsca odpala kolejna ryba. Tak jak przy pierwszym braniu schodzi z haka. Nie mam jakiegoś wytłumaczenia dlaczego, ani nie szukam błędu w zestawach. Haki są odpowiednie, a cały zestaw właściwie skonstruowany. Czasami bywa tak, że zapięcie ryby w tym okresie jest płytkie, a dość intensywny hol może spowodować zejście ryby z haka. Powtarzam zatem wywózkę i ponownie na włos wędruje Duble Shrimp w rozmiarze 14mm. Mała kuleczka na którą znowu liczyłem. Jak to na zasiadkach bywa wszystkie inne czynności poza pilnowaniem wędek powodują u ryb dziwne wabienie pod zestawy. Nie mija nawet godzina, kiedy swinger mocno przykleja się do kija. Zacinam i siedzi. Tym razem ryba pracuje inaczej. Mocno ciśnie do dna i odbija w prawą stronę. Tam woda jest odkryta, pozbawiona zaczepów, więc hol jest bezpieczniejszy. Nie trwa długo i w podbieraku ląduje śliczny pełnołuski karp. Powoduje on u mnie uśmiech na twarzy i upewnia w przekonaniu, że woda zapełniła się dorodnymi sztukami, na które warto czekać. Szybka sesja zdjęciowa, a wcześniej ważenie pokazują, że misiek utył do 16 kilogramów. Skusił się tym razem na tonącą kulkę crawfish w rozmiarze aż 18mm.

Nie było na co czekać. Zanim zapadł zmrok ponownie donęcam oba stanowiska. Używam mniejszej ilości, zwiększając jednak aromaty w płynie. Zatapiam paszę w bosterze ananasowym i o smaku crawfish. Ta noc mija spokojnie. Poranek także jest bez brania. Widać tylko nadal ryby w łowisku, które tym razem chodzą prawie pod powierzchnią. Wstające słońce oświetla jedno z miejsc i tam wyraźnie widać buszowanie. Grzeją się i nie mają zamiaru schodzić głębiej. Oba miejsca są na spadzie z wyjściem pod markery na niecałe 1,5 metra. Pod wieczór planuję pakowanie, więc delikatnie składam swój majdan, aby sprawnie wrzucić na ponton. Pozostaje czekać na ostatnie branie. I ono następuje około 16-ej. Tym razem odjazd na pływaka z kukurydzy. Pomyślałem sobie – o niezły aromat. Szczerze mówiąc – dawno nie miałem tak aromatycznych kulek pływających. Wracam jednak do ostatniego brania. Udaje mi się na zakończenie zasiadki wyholować kolejnego karpia – tym razem golca o masie 13kilogramów. Po sfotografowaniu karp wraca do siebie. Siedzę jeszcze w nadziei na następne branie jednak już nadszedł czas na powrót do domu. Nie będę nadwyrężał tej wody i fantastycznych ryb. Ta zasiadka była moim otwarciem sezonu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy