2 miejsce …. z dedykacją

To zaszczytne drugie miejsce dedykuję mojemu Przyjacielowi Krzysiowi Skibie.

 

Po raz kolejny uczestniczyłem w imprezie organizowanej przez Krakowski Klub pod nazwą Puchar Krakowskiego Klubu Karpiowego. Tym razem miałem sporo szczęścia, bo z partnerem wywalczyliśmy drugie, zaszczytne miejsce. Do końca ścigała nas jedna z drużyn jednak złowione ryby pozwoliły nam zając dobre, punktowane miejsce.

Ale jak było. Do losowania podszedłem, jako ostatni z zawodników. Wszystkie dziewięć drużyn rozpoczynały myślenie o taktyce natomiast ja czekałem na swój los. Nie martwiłem się, bo pośród wylosowanych miejsc cały czas pozostawało to moje. Udało się je dorwać. Cieszyliśmy się wspólnie z partnerem z tej sytuacji, bo miejscówka w ostatnim czasie „płaciła” sporymi okazami i mieliśmy wielkie nadzieje ze i nam też da ryby.

Nie ma, co pisać jak się to zaczyna, bo u każdego początek zawodów wygląda tak samo. Przejdziemy do ryb. Były i małe i większe i duże a wśród nich i karpie i amury. Większość złowionych sztuk brała nam z dalekiej odległości. Dystans ponad 120 metrów męczył akumulatory w łódkach, ale ich zapas pozwalał nam na spokojne i częste wywózki. Pierwszy dzień oraz drugi to większość brań, jakie mieliśmy na naszym stanowisku. W trzecim wyraźnie było widać, że ryba schodzi nam z miejsca gdzie kładliśmy zestawy. Udało się jednak dołowić sporą sztukę, którą odjechaliśmy goniącej nas ekipie.

Każdy z nas łowił, na co innego a że u mnie większość specyfików to IB więc łowiłem na te „frykasy”. Tuż przed zawodami zasilono moje torby z przynętami w aromaty, które na zawodach były zawsze skuteczne. I tak od strzału na włos poszedł Worm i niezawodny Elite.

To musiało się udać a kiedy do tego dochodzi chęć łowienia i zgrana paczka znajomych obok to wynik sam się kształtuje. Tak też było. Większość ryb złowiłem na Elite i na ten smak postawiłem już do końca.

Był też strzał, po którym kij ugiął się bardzo mocno. Zero zrywek ryby, więc mieliśmy nadzieję na big Fisha. Ale na nadziejach się skończyło. Po raz pierwszy moja ulubiona żyła strzeliła za zestawem. Być może przez prowadzenie ryb przez podwodną górkę a być może przez błąd w sztuce. To się zdarzyć może każdemu i trafiło na nas. Ale jak to bywa – mobilizacja na ostatnią noc i kawałek niedzielnego poranka została wprowadzona w życie.

Późną nocą nasze sygnalizatory milczały jak zaczarowane. Nie doławiamy już nic, ale słyszymy, że po bokach coś gra. Zastanawialiśmy się, kto nas przeskoczy. Nie udało się jednak nikomu już zmienić klasyfikacji. Utrzymaliśmy drugie miejsce do końca. Cieszyliśmy się także z big fisha ekipy, obok która do końca tak jak my starała się o ryby.

Myślę, że nie było źle a w kolejnej edycjo mobilizacja będzie jeszcze większa.

Do zobaczyska i …. 100 lat z Elit.

2 Responses to 2 miejsce …. z dedykacją

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Partnerzy